wiosenny detoks

woda2

 

Woda z cytryną, miętą i ogórkiem. Polecam na lepsze samopoczucie, na zgaszenie pragnienia, jako pomoc w oczyszczeniu organizmu, na weekendowego kaca, oraz dla wszystkich, którzy tak jak ja nie lubią pić wody niegazowanej.

2 l wody (ja używam przefiltrowanej kranówy)

1 ogórek

1 cytryna

10 listków świeżej mięty

do lodówki na noc, pić codziennie

A dlaczego to takie dobre? Bo:

Cytryna pomaga oczyścić nasze ciało z toksyn, alkalizuje (czyli równoważy pH dzięki czemu nasza skóra wygląda zdrowo i jesteśmy mniej zmęczeni), wzmacnia system odpornościowy (zawiera witaminę C i potas)

Mięta wspomaga trawienie i cudnie pachnie!

Ogórek ma właściwości przeciwzapalne i poprawia wygląd naszej skóry.

Można też dodać imbir, który oprócz charakterystycznego smaku da wodzie dodatkowe właściwości odtruwające nasz organizm.

woda1

ą ę

Nigdy nie byłam purystką językową i mam świadomość, że sama robię błędy w mowie i piśmie. Niestety.

Natomiast staram się dbać o to jak mówię i piszę po polsku. Zauważyłam, że język angielski zaczyna wypierać nasz język ojczysty. I jeśli myślicie o kalkach językowych, to akurat jest najmniejsze zło według mnie. W pracy, gdzie posługujemy się językiem angielskim na co dzień, dochodzi do rozmów typu: „Mam „question” – wrzucasz jakiś „item” (czyt. ajtem) na „agendę” (czyt. adżendę)?”. Przerażające!

Dowiedziałam się, że dziś jest Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego i z tej okazji ruszyła kampania, która mi się bardzo spodobała (tak samo jak jej tytuł): Język polski jest Ą-Ę. W kampanii, między innymi chodzi o stosowanie polskich znaków diakrytycznych (czyli właśnie ą, ę,  itd.), gdyż „nieużywanie ich prowadzi do zaniku wyróżnialności języka polskiego”. Przeprowadzono badania, z których wynika, że w większości jesteśmy po prostu wygodni lub leniwi, i nie chce nam się używać dodatkowych przycisków na klawiaturce komputera lub komórki, żeby powstał znak np. ż (alt + z w tym przypadku).

Chcąc wesprzeć ideę kampanii, pozwolę sobie zacytować Łonę: „mam do ciebie malutenka prosba badz czlowiekiem laskawym tak i od czasu do czasu wcisnij prawy alt”.

A poniżej – posłuchajcie, jakby to było, gdyby znaki diakrytyczne zniknęły z naszego języka:

Najlepszego Kop(i)erniku!

Gdybyśmy żyli wiecznie, Mikołaj Kopernik obchodziłby dziś swoje 540 urodziny. Z tej okazji zapraszam na wirtualny spacer po Toruniu, mieście naszego astronoma (jak zapewne każdy wie). Tak się złożyło, zupełnie przypadkiem, że miniony weekend spędziłam w tym pięknym mieście (prezent urodzinowy od męża: „niespodzianka! kochanie pakuj walizki!”) i mam ochotę podzielić się wrażeniami.

Toruń mnie urzekł, jego uroczy klimat, brukowane uliczki, co rusz jakaś knajpka, sympatyczni ludzie (uśmiechające się kelnerki, przemiły pan ze sklepu z grami), a do tego wszystko tanie! Chciałabym wrócić tam latem, jak będzie ciepło (o ile kiedyś w ogóle jeszcze będzie ciepło).

torun1

Ulica Mostowa z Bramą Mostową z XV w. prowadząca do nabrzeża Wisły

torun25

„Spichrz Szwedzki”, a raczej same jego okienka, według tradycji zbudowany przez Szwedów w czasie potopu. Jeden z największych spichrzy w Polsce,  obecnie zaadaptowany na restaurację i hotel.

torun4

Most Drogowy im. Józefa Piłsudskiego

torun6

Cytaty z „Rejsu” na Bulwarze Filadelfijskim, gdzie w 1969 były kręcone zdjęcia do filmu

torun78

Przepyszną pizzę można zjeść w Metropolis

torun10

Nocny klimat

torun1213

Piernikowa Aleja Gwiazd, nawet Boguś ma swój piernik, jako rodowity torunianin.

torun14

Wszędzie można kupić toruńskie pierniki, ale z Fabryki Cukierniczej „Kopernik” smakują najlepiej.

torun15

A co to? Dwa Filusie? Co na to Profesor Filutek?

torun16

Taki słodki osiołek służył kiedyś do karania (jako pręgierz) – na zaostrzonym grzbiecie sadzano tych, którzy popełnili wykroczenia. Auć!

torun18

Krzywa wieża, odchylona o prawie 1.5 metra, średniowieczna baszta miejska

torun17

Wybierzcie się do Torunia – naprawdę warto! Pa!Pa!

amour

serca

[audio http://www.artifacting.com/blog/wp-content/uploads/2011/01/Penny-and-the-Quarters-You-and-Me.mp3] You & Me by Penny & the Quarters (z filmu Blue Valentine)

 
W tym, dla niektórych romantycznym, dla innych dramatycznym, a dla jeszcze innych dniu jak każdy inny, na blogu nie może zabraknąć wpisu o tematyce miłosnej. Serduszka są? Są. Muzyczka, która wyciska łzy szczęścia/smutku jest? Jest. Będzie też definicja miłości oraz filmik. A co. Jak szaleć to szaleć. Buziaki dla wszystkich!

Ktoś poszedł do przedszkola i zadał dzieciom pytanie „Co to jest miłość?” i usłyszał między innymi:

„Kiedy moja babcia dostała zapalenia stawów, nie mogła się więcej schylać i malować paznokci u nóg. Mój dziadek robił to dla niej przez cały czas, nawet kiedy sam dostał zapalenia stawów. To jest miłość”. Rebecca – lat 8

* * * * *

„Miłość jest wtedy, kiedy mama widzi tatę spoconego i brzydko pachnącego i nadal mówi, że jest przystojniejszy niż Robert Redford”. Chris – lat 7

* * * * *

„Miłość jest wtedy, kiedy wychodzisz coś zjeść i dajesz komuś większość swoich frytek, nie oczekując ani jednej w zamian”. Chrissy – lat 6

* * * * *

„Miłość jest wtedy, kiedy moja mama robi kawę dla taty i zanim mu ją poda, próbuje, czy dobrze smakuje”. Danny – lat 7

* * * * *

„Miłość jest wtedy, kiedy mówisz chłopakowi, że podoba ci się jego koszulka i on ją później nosi każdego dnia”. Noelle – lat 7

* * * * *

„Miłość jest jak mała stara kobieta i mały stary mężczyzna, którzy są przyjaciółmi pomimo tego, że tak dobrze już się znają”. Tommy – lat 6

* * * * *

„Miłość jest wtedy, kiedy dziewczyna się perfumuje i chłopak używa wody po goleniu i razem się wąchają, kiedy wychodzą”Karl – lat 5

* * * * *

„Miłość jest wtedy, kiedy mama daje tacie najlepszy kawałek kurczaka”. Elaine – lat 5

* * * * *

„Miłość jest wtedy, kiedy twój piesek liże cię po twarzy nawet wtedy, kiedy zostawiłeś go samego na cały dzień”. Mary Ann – lat 4

* * * * *

„Wiem, że moja starsza siostra mnie kocha, bo daje mi swoje wszystkie starsze ubrania i musi kupować sobie nowe”. Lauren – lat 4

* * * * *

„Kiedy kogoś kochasz, twoje rzęsy podskakują i wychodzą z ciebie małe gwiazdki”. Karen – lat 7

* * * * *

„Miłość jest wtedy, kiedy mama widzi tatę siedzącego w ubikacji i nie uważa tego za coś obrzydliwego”. Mark – lat 6

* * * * *

źródło
 

A na koniec jeszcze taki słitaśny filmik Wam pokażę (ruda dziewczynka, to moja ulubienica):

Dla ciasteczkowych potworów

Na życzenie ciasteczkowych potworów, upiekłam dziś takie zdrowe, bo z żurawiną, płatkami owsianymi, cukrem trzcinowym, mąką żytnią i otrębami. No doooobra, czekolada, jajko i milion kalorii też tam jest, ale co z tego, skoro pyszne. A wszystko za sprawą mojewypieki.com (co mnie pokusiło, żeby kiedyś wejść na tę szatańską stronę!).

Przepis wypróbowany i prosty – wszystko gotowe w 20 minut i nawet kuchnia niepobrudzona – czego chcieć więcej?

Robimy to tak (trochę zmodyfikowałam przepis):

Przygotowujemy szklankę mąki żytniej, pół łyżeczki cynamonu, pół łyżeczki sody oczyszczonej, szczyptę soli, 145 g masła, 2/3 szklanki cukru trzcinowego, 1 jajko, 1 łyżeczkę cukru wanilinowego (chyba że macie waniliowy), 1 szklankę płatków owsianych, z dodatkiem otrębów owsianych i żytnich, 3/4 szklanki posiekanej mlecznej czekolady, żurawinę.

1. Rozcieramy cukier z masłem na gładką masę. Dodajemy jajko i cukier wanilinowy. Dalej ucieramy.

IMG_4880

 

2. Dodajemy płatki i otręby. Potem wszystkie suche składniki, które wcześniej mieszamy razem, czyli mąkę z cynamonem, sodą i solą.

IMG_4884

3. Na koniec dodajemy czoko i żurawinę.

IMG_4887

4. Formujemy mniej lub bardziej okrągłe ciasteczka, wstawiamy do piekarnika na ok 15 min (180 stopni) i gotowe!

IMG_4888

IMG_4903

 

IMG_4896

IMG_4905

 

 

Minął rok

fot. Adam Golec

„Umarłych wieczność dotąd trwa,
dokąd pamięcią się im płaci.” /”Rehabilitacja” W.S.

Ja pamiętam i Wam przypominam.

Warto wrócić do wierszy Wisławy Szymborskiej, np. do tego:

Kot w pustym mieszkaniu

Umrzeć – tego się nie robi kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.

Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.

Coś sie tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

Do wszystkich szaf sie zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.

Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
O żadnych skoków pisków na początek.

Wislawa Szymborska

fot. Joanna Helander