ą ę

Nigdy nie byłam purystką językową i mam świadomość, że sama robię błędy w mowie i piśmie. Niestety.

Natomiast staram się dbać o to jak mówię i piszę po polsku. Zauważyłam, że język angielski zaczyna wypierać nasz język ojczysty. I jeśli myślicie o kalkach językowych, to akurat jest najmniejsze zło według mnie. W pracy, gdzie posługujemy się językiem angielskim na co dzień, dochodzi do rozmów typu: „Mam „question” – wrzucasz jakiś „item” (czyt. ajtem) na „agendę” (czyt. adżendę)?”. Przerażające!

Dowiedziałam się, że dziś jest Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego i z tej okazji ruszyła kampania, która mi się bardzo spodobała (tak samo jak jej tytuł): Język polski jest Ą-Ę. W kampanii, między innymi chodzi o stosowanie polskich znaków diakrytycznych (czyli właśnie ą, ę,  itd.), gdyż „nieużywanie ich prowadzi do zaniku wyróżnialności języka polskiego”. Przeprowadzono badania, z których wynika, że w większości jesteśmy po prostu wygodni lub leniwi, i nie chce nam się używać dodatkowych przycisków na klawiaturce komputera lub komórki, żeby powstał znak np. ż (alt + z w tym przypadku).

Chcąc wesprzeć ideę kampanii, pozwolę sobie zacytować Łonę: „mam do ciebie malutenka prosba badz czlowiekiem laskawym tak i od czasu do czasu wcisnij prawy alt”.

A poniżej – posłuchajcie, jakby to było, gdyby znaki diakrytyczne zniknęły z naszego języka: