Voyage, Wojaże, Włajaż Włajaż…

No i koniec wakacji … ale za to reaktywacja bloga.

Teraz będę żyć wspomnieniami z tegorocznych podróży i jakoś przetrwam jesienną deprechę.

A będzie co wspominać!

Krainę zimnolubów:

Wyspę Aukra i jej domki z trawiastymi dachami, piękne widoki z okna, białe noce

 

Góry, chmury, fjordy, kręte drogi

Drogę Atlantycką i miasteczko Ålesund

Toalety publiczne i inne smaczki nowoczesnej architektury

Układanie stożków z kamieni

Hej då Norge!

Poza tym, już marzę o kolejnym wspinie, równie fajnym jak tym w Austrii:

Reklamy

Koloroterapia

Ja znowu chora, chyba potrzebna mi terapia kolorem. Może i Wam się przyda?

Niektórzy ludzie wierzą, że „barwy stymulują układ nerwowy wpływając korzystnie na metabolizm i wydzielenie hormonów. Otaczając się odpowiednimi kolorami możemy więc poprawiać swoją kondycje fizyczną i psychiczną”[cyt.].

Trochę o znaczeniu kolorów w koloroterapii [źródło]:

Zielony – to kolor łagodzący lęki, wzmacniający i równoważący, zmęczone oczy szybko odpoczną po kilku minutowym spoglądaniu na zielone drzewa czy trawę, dodatkowo zieleń łagodzi bóle głowy, choroby płuc, dolegliwości serca, wzmacnia skórę oraz kości.
Niebieski
– to kolor, który nie nadaje się dla każdego, potrafi bowiem pogłębić depresje, silnie uspokaja, relaksuje, pomaga zasypiać. Temu kolorowi przypisuje się również takie właściwości jak: obniżanie ciśnienia, łagodzenie bólu głowy i zębów, leczenie stanów zapalnych.

Fiolet
– to barwa wzmacniająca, łagodzi nerwowość, uspokaja, jest pomocna w leczeniu nerwicy, padaczce i nerwobólach.

Purpura
– pobudza zmysłowość, wyzwala i wzmacnia erotyzm

Czerwień
– to zdecydowana barwa, ożywia, dodaje energii i pewności siebie, wzmaga również apetyt i łagodzi stany depresyjne. Warto jednak wiedzieć, że zbyt długie naświetlanie tą barwą może wywoływać agresję

Żółty
– to kolor łagodzący depresję, pobudza pracę mózgu, warto również wiedzieć, że jest to barwa, którą najszybciej zauważa nasze oko

Pomarańczowy
– to barwa odżywcza pobudzająca do działania, dodająca optymizmu i odwagi

Brąz
– jest kolorem ziemi, daje poczucie stabilizacji i równowagi

Biel
– stanowi barwę neutralną, nie wykazuje żadnych działań terapeutycznych można więc śmiało łączyć go ze wszystkimi kolorami

Żyjmy więc kolorowo!

Oto parę kolorowych inspiracji i ciekawostek:

Holi – Festiwal Kolorów, świętowanie nadejścia wiosny, obchodzone przez Hinduistów na całym świecie. Więcej zdjęć przedstawiających obsypywanie kolorowym proszkiem do obejrzenia tutaj.
Meduzy – galaretowate i bezmózgowe, ale dzięki mikroorganizmom, które w nich żyją – jakie kolorowe i piękne! Super foty James’a Pan’a tu.


Tęczowy tort – cudo! Ale zrobienie takiego jest raczej ponad moje siły. Jak ktoś chce spróbować, to proszę, przepis tu.
Kolorowe kokardki – makaron-prezent z Włoch, aż żal go zjeść!
A tych misiów to chyba nie trzeba nikomu przedstawiać.

Lakiery od Essence – najlepsze na wiosnę! Wybierz swój kolor: very berry, lime up!, no more drama, a może mellow yellow?
Rękawiczki – raczej na zimę, ale na zimne wiosenne wieczory też się nadają. Wiele bym dała, żeby takie mieć! A robi je Johanne Ländin ze Szwecji, którą zainspirował szwedzki styl dekoracyjny Kurbits (niektóre wzory przypominają nasze kaszubskie). Więcej rzeczy z wzorami Kurbits na blogu Fridy.

My hashi„, czyli „Moje pałeczki” to pomysł na eko-pałeczki do sushi. Z drewna, wielokrotnego użytku, zawsze miej je ze sobą jak idziesz na sushi!
Świecące girlandy dostępne na Glamstore w cenie 120 zł. Do wyboru, do koloru.
Moje ukochane szklanki z Indiska! Polecam ten sklep nie tylko ze względu na szklanki (póki co, Indiska niestety tylko obecny w Skandynawii).
Wesołe słomki z Ikei ( 3.99 zł).



Islandzkie mroki

Książkę „Trzeci Znak” dostałam w prezencie rok temu, ale dopiero niedawno po nią sięgnęłam. Zupełnie nie wiem, dlaczego tyle zwlekałam! Islandka Yrsa Sigurđardóttir stworzyła wciągającą i wielowątkową historię, którą czyta się z zapartym tchem do samego końca. Brutalne morderstwo, śledztwo prowadzone przez młodą prawniczkę, czary i mary, kawałek dziejów o prześladowaniu czarownic, klimat Islandii, a także humor rozładowujący napięcie – to tylko część składników tej opowieści.

Zaciekawić może również to, że wiele informacji podanych przez Yrsę jest jak najbardziej prawdziwych, jak np. Muzeum Czarnoksięstwa w Hólmavík, które rzeczywiście istnieje i można w nim obejrzeć eksponaty opisane w „Trzecim Znaku”, czy też podręcznik łowców czarownic z XV wieku „Młot na Czarownice”, wielokrotnie wspominany w książce (właściwie będący jej bohaterem), który jest autentykiem, dostępnym w sieci po angielsku.

Mogę bez wahania polecić „Trzeci Znak” wszystkim, którzy lubią dobre kryminały, szczególnie te rodem ze Skandynawii.

A tak przy okazji, trochę Islandii oczami fotografa Álvaro Sánchez-Montañés:

oraz w obiektywie Kevin’a Cooley’a: